Strona 2 z 4

Re: Recepcja

: 08 sie 2024, 8:20
autor: Norbert de Catalan
Friedrich von Baden pisze: 07 sie 2024, 20:14 Widzę, że Cesarz August nie zgłosił jeszcze delegacji Cesarstwa Niemieckiego.
Może zatem aby nie tracić czasu i nie zmuszać innych delegacji do czekania na nas uczynię to ja.

W skład delegacji Cesarstwa Niemieckiego na Szczycie Państw Estelli-Vaarlandu, wchodzić będą JCM @August von Hohenzollern oraz moja skromna osoba @Friedrich von Baden :D ;)
Uprawnienia nadane, można brać udział w dyskusjach.
Klasycznie jak by coś było nieteges z uprawnieniami proszę śmiało pisać
Adelaide von Hohenburg pisze: 07 sie 2024, 20:29 To chyba z zastrzeżeniem, aż do potwierdzenia Cesarza jako głowy państwa.
Szanowna Grandezo, nie czepiajmy się szczegółów ;)
Oczywiście poczekamy na oficjalne potwierdzenie Jego Cesarskiej Mości bo rozumiem, że to on jest szefem delegacji ale śmiało możemy już delegacje niemiecką do szczytu dopuścić. A po za tym zebrała się większość kontynentu więc Ci co się nie stawią będą się musieli dostosować :twisted: :twisted:

Re: Recepcja

: 08 sie 2024, 10:00
autor: Adelajda Radziwiłłówna
Norbert de Catalan pisze: 08 sie 2024, 8:20 Szanowna Grandezo, nie czepiajmy się szczegółów ;)
Oczywiście poczekamy na oficjalne potwierdzenie Jego Cesarskiej Mości bo rozumiem, że to on jest szefem delegacji ale śmiało możemy już delegacje niemiecką do szczytu dopuścić. A po za tym zebrała się większość kontynentu więc Ci co się nie stawią będą się musieli dostosować :twisted: :twisted:
Nie czepiam się szczegółów. Jestem jedynie odrobinę sceptyczna ze względu na to, iż drogą prywatną zostałam poinformowana o niechęci pewnych osób względem obecności Friedricha von Badena na zjeździe. Przykro to przyznać, ale taka jest prawda. Każdy ma prawo kogoś lubić bądź też nie. Mnie również nie jest na rękę to, iż Friedrich von Baden ponownie panoszy się na kontynencie. Dziwi mnie jednak skąd wynika taka konieczność? Jest to niepohamowana ambicja czy raczej zaburzenia osobowości? Działalność w Niemczech, RON, Rusowii i wielu innych miejscach to za mało? Wiadomo, że zrobienie czegoś zakazanego smakuje najlepiej. Wiadomo również, że kto raz zrobi coś zakazanego, będzie to robił już zawsze. Jest mi przykro, że muszę okazać publicznie niechęć do działalności Friedricha von Badena. Zawsze starałam się stawiać granicę między sprawami prywatnymi a polityką. Nie zawsze niestety da radę czegoś takiego dokonać.

Re: Recepcja

: 08 sie 2024, 16:34
autor: Fryderyk Orański
Adelaide von Hohenburg pisze: 08 sie 2024, 10:00
Norbert de Catalan pisze: 08 sie 2024, 8:20 Szanowna Grandezo, nie czepiajmy się szczegółów ;)
Oczywiście poczekamy na oficjalne potwierdzenie Jego Cesarskiej Mości bo rozumiem, że to on jest szefem delegacji ale śmiało możemy już delegacje niemiecką do szczytu dopuścić. A po za tym zebrała się większość kontynentu więc Ci co się nie stawią będą się musieli dostosować :twisted: :twisted:
Nie czepiam się szczegółów. Jestem jedynie odrobinę sceptyczna ze względu na to, iż drogą prywatną zostałam poinformowana o niechęci pewnych osób względem obecności Friedricha von Badena na zjeździe. Przykro to przyznać, ale taka jest prawda. Każdy ma prawo kogoś lubić bądź też nie. Mnie również nie jest na rękę to, iż Friedrich von Baden ponownie panoszy się na kontynencie. Dziwi mnie jednak skąd wynika taka konieczność? Jest to niepohamowana ambicja czy raczej zaburzenia osobowości? Działalność w Niemczech, RON, Rusowii i wielu innych miejscach to za mało? Wiadomo, że zrobienie czegoś zakazanego smakuje najlepiej. Wiadomo również, że kto raz zrobi coś zakazanego, będzie to robił już zawsze. Jest mi przykro, że muszę okazać publicznie niechęć do działalności Friedricha von Badena. Zawsze starałam się stawiać granicę między sprawami prywatnymi a polityką. Nie zawsze niestety da radę czegoś takiego dokonać.
Nie no niezbyt rozumiem czemu ktoś miałby mieć problem do tego, że biorę aktywnie udział w zjeździe, szczycie, spotkaniu, którego sam byłem przed laty pomysłodawcą, a także teraz, znowu, kiedy doszło do pewnego incydentu, afery związanej z totalnie nie dyplomatycznym i niedemokratycznym zawarciem pewnej umowy międzynarodowej.

Po pierwsze to lepiej jak jest nawet więcej osób a nie tylko jedna. Bo jeśli delegacje mają więcej członków, niż jedna osoba, to jest większa szansa, na to że dana delegacja zabierze głos w danej sprawie danym wątku, a także , ze może będą różne poglądy, ciekawa wymiana zdań.
Plus więcej osób to większa aktywność, czyli więcej postów, dla Skarlandu. Więc zdecydowanie moja osoba nie powinna być tutaj atakowana.

Po drugie to jestem mocno ciekaw komu moja obecność nie pasuje... Zgaduje, że Pani, może także być ktoś jeszcze z RON, ale raczej udało mi się pogodzić, działam tam już jakiś czas, postarałem się im pomóc, także to już musiałoby być naprawdę wielkie uprzedzenie, wielka jakaś rana prywatna (jakbym komuś realną rodzinę zabił), że nie są w stanie się przemóc, wybaczyć, pogodzić z moją obecnością na kontynencie, oraz chęcią pomocy i naprawienia szkód, oraz dobrego działania na rzecz kontynentu.
Zapewne innymi osobami, którym mogłaby nie pasować moja obecność tutaj, byliby Santerczycy, bo mnie nie lubią. No cóż, ja mam do nich także taki neutralny graniczący z niechęcią stosunek. Więc co nie będę płakał z ich powodu.
Co do reszty, nie widzę powodów dla których inne osoby, których nie wymieniłem, a które są obywatelami kontynentu, miałyby coś przeciwko mnie. Chyba, ze tam była mowa w ogóle o jakiś innych osobach, tzn. obywatel Edelweiss, czy Sarmacji, czy nie wiem serio jakiego innego państwa. Na szczęście państwa i ogólnie społeczeństwa są na tyle miłe i kulturalne, że nie pamiętam abym odczuł mega negatywne emocje, albo abym został obrażony czy zaatakowany, teraz po 2,5 roku od wybuchu afery, kiedy staram się naprawić, poprawić i pomagać, działać w dobrej wierze i działać dobrze, poprawnie.
Z przykrością stwierdzam, że jest pani chyba pierwsza osobą w 2024 roku, która publicznie napisała coś co po odczytaniu sprawia, że jest mi smutno. Z pewnością nie pierwszą w ogóle, na pewno zdarzyło się już w RON że było mi smutno po jakiś publicznych postach, czy też gdzieś w innych miejscach. Nie mniej to najnowszy post spośród kilku, które powstały od 2022 i troszkę ranią publicznie.

Co do pytania o panoszenie się. Działam w Niemczech gdzie jestem obywatelem. Działam w RON gdzie jestem mieszczaninem. Ale no właśnie. RON była w kryzysie, zresztą tak jak Skarland. Przybył król Stanisław, pozostali przy v-życiu obywatele RON dorośli w końcu do decyzji wybaczenia mi i dlatego odwdzięczyłem się im byciem aktywnym i pobudzeniem aktywności w RON. W Rusowi nawet jak się pojawiam, to jako gość zagraniczny. Z reszta podobnie jest w Skarlandzie. Wiec jakie panoszenie się. Jaka ambicja. Co mi tu Pani imputuje?
To troszkę takie dziwne demonizowanie mojej osoby.

A teraz kończę już tutaj wyjaśnianie Pani, bo trzeba się skupić na tym co dotyczy naszego kontynentu.

Re: Recepcja

: 08 sie 2024, 21:06
autor: Adelajda Radziwiłłówna
Ależ ja do pańskiej obecności nic nie mam. Nie podoba mi się jedynie fakt pańskiego zbytniego zaangażowania. Jest to trochę bezwstydne posunięcie, że wraca się na stare śmieci. To jest typowe: "wyrzucili mnie drzwiami to wejdę oknem, a jak wyrzucą przez okno to wejdę kominem." Już spieszę z wyjaśnieniem. Świadomy swojej klęski Potocki wysadza się w dworku, ale cudownym trafem znajduje się w Niemczech i przybiera nowe personalia po czym wślizguje się spowrotem. Nieudana elekcja to kolejne powinięcie, aż następnie trafia Pan spowrotem w struktury władzy. Niektórzy ludzie nie zapominają i tolerują obecność ze względu na podbijanie aktywności. Fakt miłego podejścia do pańskiej osoby z pewnością wynika z netykiety. Ja stety bądź niestety swojego zdania nie ukrywam i nie kryguję się bo tak wypada. Oczywiście ja nie mam do pana pretensji, że podbija pan posty. Irytuje mnie fakt powracania tam, gdzie nie jest pan koniecznie mile widziany. Nie demonizuję Pana, skąd taki pomysł? Przypominanie o kilkunastu klonach, które faktycznie istniały nie jest przesadnym demonizowaniem. Może moje słowa wywołają jakąś kolejną refleksję, pozwolą zanalizować dotychczasowe postępowanie.

Re: Recepcja

: 08 sie 2024, 23:33
autor: Fryderyk Orański
Adelaide von Hohenburg pisze: 08 sie 2024, 21:06 Ależ ja do pańskiej obecności nic nie mam. Nie podoba mi się jedynie fakt pańskiego zbytniego zaangażowania. Jest to trochę bezwstydne posunięcie, że wraca się na stare śmieci. To jest typowe: "wyrzucili mnie drzwiami to wejdę oknem, a jak wyrzucą przez okno to wejdę kominem." Już spieszę z wyjaśnieniem. Świadomy swojej klęski Potocki wysadza się w dworku, ale cudownym trafem znajduje się w Niemczech i przybiera nowe personalia po czym wślizguje się spowrotem. Nieudana elekcja to kolejne powinięcie, aż następnie trafia Pan spowrotem w struktury władzy. Niektórzy ludzie nie zapominają i tolerują obecność ze względu na podbijanie aktywności. Fakt miłego podejścia do pańskiej osoby z pewnością wynika z netykiety. Ja stety bądź niestety swojego zdania nie ukrywam i nie kryguję się bo tak wypada. Oczywiście ja nie mam do pana pretensji, że podbija pan posty. Irytuje mnie fakt powracania tam, gdzie nie jest pan koniecznie mile widziany. Nie demonizuję Pana, skąd taki pomysł? Przypominanie o kilkunastu klonach, które faktycznie istniały nie jest przesadnym demonizowaniem. Może moje słowa wywołają jakąś kolejną refleksję, pozwolą zanalizować dotychczasowe postępowanie.
Lubię vaarland, lubię te państwa. Mam pewna słabość do vaarlandu oraz odczuwam też czasem pewna potrzebę niesienia pomocy i dlatego staram się być aktywnym, działać i też przez to naprawić pewne zło, które wyrządziłem lub do którego się przyczyniłem. Troszkę jestem traktowany tak zbiorczo za całą aferę z klonami, choć nie działałem sam, oraz też głównie to raczej ja pomogłem, temu, a nie że samemu nagle miałem armię klonów. Trudno tutaj atakować mojego brata jak go już nie ma, jestem ja, byłem współwinny, tak, biorę to na klatę ale też chciałbym działać i żyć dalej.

Mała uwaga i wtrącenie, bo nie wiem zbytnio w jakich strukturach władzy jestem. Ani w RON nie mam wcale jakiejś władzy, jestem zwykłym mieszczaninnem, ani w Cesarstwie nie jestem Cesarzem, czy kanclerzem, tylko również obywatelem, plus mam ksoazecy tytuł, ale to działa na podobnej zasadzie co Hrabina Acrii. W innych państwach nie jestem obywatelem, nie jestem władcą. Więc to nieco takie chyba przypisywanie mi niezwykłych ról, których nie mam. Plus wciąż czuć jakoś takie demonizowanie mnie, i to nie mówię że przez Panią, ale ogólnie.

Pewnie łatwiej byłoby gdzieś indziej, inny kontynent, ale w takiej sytuacji trudniej byłoby mi się odkupić tutaj, w oczach tych ludzi, tej społeczności. Poza tym wtedy vaarland wiele by stracił, jeśli chodzi o aktywność, gdyż to pewna obiektywna prawda, że raczej jeśli gdzieś się pojawiam, to od razu tam aktywność jakoś wzrasta i moje posty wywołują reakcję itd.

W innym wątku pisała Pani o księciu Brunie, że "po x latach ludzie zapominają pewne rzeczy i liczy się to co tu i teraz" U mnie chyba też to troszkę działa, bo nieco zapomina się o dobrych rzeczach które robiłem, a pamieta się i ocenia za to że pomogłem bratu zrobić klony, i dlatego jestem zły i się nadal panoszę. Pewnie gdyby nie to że miałem pewne dostępy, praz wiedzę i dałem przyzwolenie na pewne rzeczy to nie byłoby klonów potockich i mógłbym dalej działać. A tak to stało się co się stało i się nie odstanie, teraz mojego brata nie ma a ja sobie dalej jestem i będę obrywał za to co było przed dwoma laty.

Byłem głupi, młody i popełniłem pewne błędy. Staram się je naprawić. Rozumiem, że to nie będzie łatwe, szybkie. Nie mniej proszę o drugą szansę.

Re: Recepcja

: 09 sie 2024, 1:13
autor: Robert Drenin
Adelaide von Hohenburg pisze: 08 sie 2024, 21:06 Ależ ja do pańskiej obecności nic nie mam. Nie podoba mi się jedynie fakt pańskiego zbytniego zaangażowania. Jest to trochę bezwstydne posunięcie, że wraca się na stare śmieci. To jest typowe: "wyrzucili mnie drzwiami to wejdę oknem, a jak wyrzucą przez okno to wejdę kominem." Już spieszę z wyjaśnieniem. Świadomy swojej klęski Potocki wysadza się w dworku, ale cudownym trafem znajduje się w Niemczech i przybiera nowe personalia po czym wślizguje się spowrotem. Nieudana elekcja to kolejne powinięcie, aż następnie trafia Pan spowrotem w struktury władzy. Niektórzy ludzie nie zapominają i tolerują obecność ze względu na podbijanie aktywności. Fakt miłego podejścia do pańskiej osoby z pewnością wynika z netykiety. Ja stety bądź niestety swojego zdania nie ukrywam i nie kryguję się bo tak wypada. Oczywiście ja nie mam do pana pretensji, że podbija pan posty. Irytuje mnie fakt powracania tam, gdzie nie jest pan koniecznie mile widziany. Nie demonizuję Pana, skąd taki pomysł? Przypominanie o kilkunastu klonach, które faktycznie istniały nie jest przesadnym demonizowaniem. Może moje słowa wywołają jakąś kolejną refleksję, pozwolą zanalizować dotychczasowe postępowanie.
Pozwolę się wtrącić w tą dyskusję, ponieważ mam pewne przemyślenia na jej temat. Mogą i być potencjalnie subiektywne, aczkolwiek może i rzucą troszkę innego spojrzenia.

Przede wszystkim chodzi tutaj o działalność ponadnarodową von Badena. To, że udziela się akurat w kilku państwach na raz, jest charakterystyczne właśnie dla współczesnego świata, gdzie akurat wiele mikronautów zaznaczało, że podział granic państwowych zaczął trochę się zacierać, z uwagi na przenikanie się różnych mikronautów działających w kilku państwach na raz. Chociażby ja byłem takową osobą i jak tylko realioza pozwoli, to ponownie udzielam się w kilku państwach na raz, takich jak Republika Ludowa Szczęścia, czy Bastion Pollinu (nie państwo, ale forum przynajmniej), a kiedyś bardziej udzielałem się w Edelweiss. Ronon Dex też udzielał się w Nan Di, Edelweiss, a obecnie skupia się na działalności w Arcadii.

Kolejną kwestią jest tutaj już kwestia bezpośrednio dotycząca Badena, mianowicie klonów. Niektórzy faktycznie popełniają pewne błędy, jednakże najważniejsze jest, aby te osoby zrozumiały ostatecznie swoje przewinienie. Jeżeli rozumieją, to czasem trudno jest już odbudować swoje imię, toteż niektórzy decydują się zmienić personalia, jeżeli bliski jest im mikroświat. Ja akurat jestem zbyt młody w mikroświecie, aby kojarzyć tą aferę na Vaarlandzie, jednakże słysząc historie przeróżne, to dostrzegam, że część ludzi przynajmniej zrozumiało swoje błędy i zmieniło podejście w mikroświecie. Chociażby to jest jedna z przyczyć braku aktywności mikronacji, bo faktem (smutnym, czy nie, to pozostawiam prywatnej ocenie czytających) jest to, że dramy i kłótnie pobudzają aktywności i mogą nawet niektórych "wybudzić". Natomiast jeżeli Pan Friedrich faktycznie zrozumiał swoje przewinienia i chce się zmienić, to myślę że jest to najważniejsze. Dlatego, że przeszłości nie zmienimy, ale przyszłość owszem - możemy.

Ostatnią kwestią, z pewnością na Vaarlandzie kontrowersyjną, są klony. Mikroświat ruszył już tak do przodu, że podejście do klonów nawet zaczęło się zmieniać. Na Vaarlandzie może niedokońca, ale będąc nordatczykiem, z uwagi że jestem obywatelem i mieszkańcem Związku Kolektywistycznych Republik Rad, to na Nordacie niektóre regiony zdecydowały o wprowadzeniu "kontrolowanych klonów" w celu pobudzenia aktywności. Tak zastosowano zarówno w II Federacji Nordackiej, jak i na Bastionie Pollinu, gdzie ustanowiono specjalne prawo, regulujące to. A dlaczego klony zaakceptowano tam? Ponieważ populacja mikroświata nie rośnie szczególnie, a bardziej aktywni mieszkańcy Pollinu mają pomysł na narrację. Przykładowo będąc komunistą, ciężko byłoby mi udawać aktywną postać kapitalisty, która chciałaby walczyć przykładowo z władzą ludową w Związku Rad. Stąd zdecydowano się na klony. Wiem, to może generować w teorii potworną aktywność, stąd przykładowo w Bastionie Pollinu prawo stanowi, że klony danej osoby nie mogą się spotykać między sobą, jak i z osobą "matką". Czyli de facto osoba sama ze sobą nie może prowadzić konwersacji.

To takie moje przemyślenia, które miały przynajmniej pokazać Badena na tle współczesnego mikroświata. Bo faktem jest, że obecny Pollin nie jest już tym samym miejscem, co kiedyś. Wiele narodów kombinuje i myśli, jak tu się odbić od dna aktywnościowego i ponownie rozbłysnąć.

Re: Recepcja

: 09 sie 2024, 8:18
autor: Adelajda Radziwiłłówna
Friedrich von Baden pisze: 08 sie 2024, 23:33 Mała uwaga i wtrącenie, bo nie wiem zbytnio w jakich strukturach władzy jestem. Ani w RON nie mam wcale jakiejś władzy, jestem zwykłym mieszczaninnem, ani w Cesarstwie nie jestem Cesarzem, czy kanclerzem, tylko również obywatelem, plus mam ksoazecy tytuł, ale to działa na podobnej zasadzie co Hrabina Acrii. W innych państwach nie jestem obywatelem, nie jestem władcą. Więc to nieco takie chyba przypisywanie mi niezwykłych ról, których nie mam. Plus wciąż czuć jakoś takie demonizowanie mnie, i to nie mówię że przez Panią, ale ogólnie.
Nie chodzi mi o sprawowanie godności ziemskich. Przede wszystkim nie można nikogo demonizować stwierdzając fakty. Nie jestem przeciwna żeby pan sobie działał gdzie chce. Mimo wszystko przyzwoitość nakazywałaby odejść przynajmniej z Vaarlandu, lub zniknąć całkowicie. Pełni Pan urzędy w RON, w Niemczech, jednak czy nie wstyd panu wracać do RON skąd z hukiem wyleciał dwukrotnie?
Friedrich von Baden pisze: 08 sie 2024, 23:33 W innym wątku pisała Pani o księciu Brunie, że "po x latach ludzie zapominają pewne rzeczy i liczy się to co tu i teraz" U mnie chyba też to troszkę działa, bo nieco zapomina się o dobrych rzeczach które robiłem, a pamieta się i ocenia za to że pomogłem bratu zrobić klony, i dlatego jestem zły i się nadal panoszę. Pewnie gdyby nie to że miałem pewne dostępy, praz wiedzę i dałem przyzwolenie na pewne rzeczy to nie byłoby klonów potockich i mógłbym dalej działać. A tak to stało się co się stało i się nie odstanie, teraz mojego brata nie ma a ja sobie dalej jestem i będę obrywał za to co było przed dwoma laty.
Napisałam to, gdyż chodziło mi o zapominanie przy tworzeniu Konwencji oraz map w 2021 roku. To wydarzenie, o którym mało kto może pamiętać. Pańska wcześniejsza działalność nie była tego pokroju. Taka już ludzka uroda, że pamiętają krzywdy, a nie to co dobre. Nie sądzę aby przeprosiny choćby i stokrotne były skuteczne.

Re: Recepcja

: 09 sie 2024, 15:15
autor: Fryderyk Orański
Adelaide von Hohenburg pisze: 09 sie 2024, 8:18
Friedrich von Baden pisze: 08 sie 2024, 23:33 Mała uwaga i wtrącenie, bo nie wiem zbytnio w jakich strukturach władzy jestem. Ani w RON nie mam wcale jakiejś władzy, jestem zwykłym mieszczaninnem, ani w Cesarstwie nie jestem Cesarzem, czy kanclerzem, tylko również obywatelem, plus mam ksoazecy tytuł, ale to działa na podobnej zasadzie co Hrabina Acrii. W innych państwach nie jestem obywatelem, nie jestem władcą. Więc to nieco takie chyba przypisywanie mi niezwykłych ról, których nie mam. Plus wciąż czuć jakoś takie demonizowanie mnie, i to nie mówię że przez Panią, ale ogólnie.
Nie chodzi mi o sprawowanie godności ziemskich. Przede wszystkim nie można nikogo demonizować stwierdzając fakty. Nie jestem przeciwna żeby pan sobie działał gdzie chce. Mimo wszystko przyzwoitość nakazywałaby odejść przynajmniej z Vaarlandu, lub zniknąć całkowicie. Pełni Pan urzędy w RON, w Niemczech, jednak czy nie wstyd panu wracać do RON skąd z hukiem wyleciał dwukrotnie?
Friedrich von Baden pisze: 08 sie 2024, 23:33 W innym wątku pisała Pani o księciu Brunie, że "po x latach ludzie zapominają pewne rzeczy i liczy się to co tu i teraz" U mnie chyba też to troszkę działa, bo nieco zapomina się o dobrych rzeczach które robiłem, a pamieta się i ocenia za to że pomogłem bratu zrobić klony, i dlatego jestem zły i się nadal panoszę. Pewnie gdyby nie to że miałem pewne dostępy, praz wiedzę i dałem przyzwolenie na pewne rzeczy to nie byłoby klonów potockich i mógłbym dalej działać. A tak to stało się co się stało i się nie odstanie, teraz mojego brata nie ma a ja sobie dalej jestem i będę obrywał za to co było przed dwoma laty.
Napisałam to, gdyż chodziło mi o zapominanie przy tworzeniu Konwencji oraz map w 2021 roku. To wydarzenie, o którym mało kto może pamiętać. Pańska wcześniejsza działalność nie była tego pokroju. Taka już ludzka uroda, że pamiętają krzywdy, a nie to co dobre. Nie sądzę aby przeprosiny choćby i stokrotne były skuteczne.
Odszedłem z Vaarlandu i mikroświata po wybuchu afery klonerskiej mojego brata, do której się przyczyniłem, w której mu pomogłem o której wiedziałem. Jednak zostałem zaproszony na Vaarland i otrzymałem możliwość działania, jak również sposobność do odkupienia moich win, zbudowania czegoś nowego. Gdzie jak nie na Vaarlandzie mógłbym odkupić swe winy. Przecież gdybym działał gdzieś indziej to osoby stąd albo by mnie nie poznały, albo by nie wiedziały, że chcę naprawić krzywdy i relacje.

Spodobał mi się mikroświat, spodobała mi się ta zabawa. Lubię to, lubię tu spędzać czas, coś robić tworzyć itd. Pani pisze, że najlepiej byłoby jakbym albo całkowicie zniknął z mikroświata albo z Vaarlandu, ale proszę racjonalnie spojrzeć na to, że byłby to strzał w kolano i osłabianie Vaarlandu, gdyż Vaarland traci wtedy aktywną osobę, chętna do działania osobę. Ja wiem, że mam przeszłość, jednak czy to oznacza, ze jestem gorszym mikronautą, że moja aktywność się nie liczy, że trzeba mnie cancelować. Nie pozwólmy aby emocje i negatywne nastawienie względem tego, do czego się przyczyniłem kiedyś, do tego co zrobił mój brat doprowadziło, do tego, że teraz nie powinienem w ogóle działać itd.

Co do mojej aktywności. Powtarzam, że nie jestem nikim ważnym, nie mam już żadnych dostępów do baz danych, do paneli administracyjnych itd. Nie mam zamiarów źle korzystać z tego co mam. Nie mam zamiaru przejąć Skarlandu, ani RON, zniszczyć ich itd.
Mój powrót do RON był głupi, w tym wymiarze, że od razu publicznie nie przyznałem się do przeszłości i nie przeprosiłem. A jednak prywatne, niepublicznie rzeczy, akty, rozmowy nie zastąpią publicznej wiadomości.
Stąd mnie zbanowali, choć nie byłem już Michałem Potockim, byłem inną osobą, miałem immunitet itd. Ludzie z RON poszli za emocjami i od razu doszło do wrzawy. Po czasie udało się sytuację wyjaśnić, doszło do pojednania i RON cofnęła to czego dokonała na Friedrichu von Badenie.
Po czasie kiedy widziałem jak RON ma problem, jak własna szlachta ma gdzieś aktywność, jak brakuje mieszczan, w porozumieniu z królem, z obywatelami zostałem mieszczaninem. Nie mam praw wyborczych, nie mam władzy. Ale działam, pomagam im, buduję RON. Gdyby porównać mieszczaństwo z RON, do Skarlandu to byłoby to pewnie coś tak jak status Rezydenta w Skarlandzie. Szkód w RON nie robię, a jedynie dobro.
Jestem sobie zatem spokojnie w Niemczech, gdzie dostałem nadzieję, i szansę na odbudowę, na poprawę siebie, na naprawę relacji, gdzie dostałem białą kartkę. Podobnie uczyniła RON i też zdecydowała się dać mnie drugą szansę, dać nadzieję, dać może nie białą kartę ale taką szarą z możliwością jej wybielenia.

Co do drugiej wypowiedzi. To ja zwołałem pierwszy od lat zjazd Vaarlandu. Także działałem na rzecz innych państw, jak dobre relacje RON z reszta kontynentu oraz zawieranie nowych relacji dyplomatycznych, nowych relacji miedzy państwami, budowaniem dobrego wizerunku RON.
To ja byłem aktywny i budowałem sporą część aktywności w RON, ale nie tylko, bo moja aktywność rozlewała się na resztę kontynentu.
Dzięki mojej wiedzy, oraz umiejętnością udało się np. w Skarlandzie wprowadzić kilka dodatkowych opcji jak np. medale, czy zanim powstał MBP, to zainstalowałem w Skarlandzie skrypt na bank. Dzięki moim poprzednim działaniom udało się pewne rzeczy uporządkować w RON, ale też dzięki temu zyskały inne państwa. To też ja byłem dość aktywny w Skarlandzie i stał się on dla mnie drugim domem, rozwinął się, forum wypełniło się i z państwa odbudowującego się, stał się poniekąd aktualnym Skarlandem.
Czy poza dobrymi rzeczami były te złe. Tak nadużyłem moich uprawnień administratorskich czy to w RON czy Skarlandzie, przy okazji działań mojego brata, kiedy zrobił klony. Kryłem go, pomogłem mu tym. Było mi to na rękę, jego aktywność, aktywność jego klonów, pomogła także mnie i budowała tez moją aktywność.
Czy to co zrobiłem było złe? Tak. Czy dostałem za to karę? Tak. Czy żałuję? Tak. Czy chcę to naprawić, chcę się odkupić, chcę naprawić relacje? Tak.

Czy dobre czyny zmazują te złe? Nie. Czy złe czyny przesłaniają te dobre? Nie i nie powinny, a tez niestety jak pani napisała, zapamiętujemy te złe, a dobre uciekają.

Czy przepraszałem za działania mojego brata, a także moją pomoc? Tak. Czy nadal to robię? Tak. Przepraszam, że stało się co się stało, przepraszam. Proszę żyjmy i działajmy dalej. Proszę dać mi drugą szansę, proszę o danie nadziei, proszę o ponowne zaufanie.

Proszę także przejdźmy już do ważniejszych spraw niż ciągłe grzebanie przy tej sprawie, rozpamiętywanie przeszłości, gdyż wtedy rany się nie zagoją i Vaarland nie będzie miał szans na dobre działanie.

Re: Recepcja

: 09 sie 2024, 18:22
autor: Adelajda Radziwiłłówna
Ależ ja rozumiem, że chce pan odpokutować winy, które popełnił do spółki z bratem. Przypomina to pan za każdym razem, gdy ktoś nawiąże do tematu klonów, ingerowania w posty podczas rajdu i wiele innych. Jednak czy zbrodnia, która była tak skrupulatnie zaplanowana jest do wybaczenia? Dlaczego sumienie nie ruszyło pana wcześniej, niż gdy wszystko się wydało? Równie dobrze mógł pan powiedzieć nie bratu i mieć czystą kartę. Każdy w mikroświecie ma jakąś przeszłość, ale nie zawsze tak imponującą i ciągnącą się jak pańska. Powtarza, że nie jest pan nikim ważnym, jednak nie przeszkadza to panu w uwypuklaniu swojej roli. To zrobiłem... To wymyśliłem... Gdyby nie ja, to nikt by na to nie wpadł... To brzmi jak narcystyczne zaburzenie osobowości. Oczekuje pan, że poprzez przypomnienie swoich "wielkich" osiągnięć na rzecz Vaarlandu, wszyscy będą pana podziwiać. Nie sam powrót do RON był głupi, a startowanie w elekcji, mimo iż nikt tam pana nie chciał i szybko się pana pozbyto. Doszły mnie również słuchy o ingerencji w sprawy wewnętrzne Bizancjum i Rusowii w kwestii zajęcia stanowiska wobec Traktatu Vaarlandzkiego.

Re: Recepcja

: 09 sie 2024, 18:40
autor: Robert Drenin
Adelaide von Hohenburg pisze: 09 sie 2024, 18:22 Doszły mnie również słuchy o ingerencji w sprawy wewnętrzne Bizancjum i Rusowii w kwestii zajęcia stanowiska wobec Traktatu Vaarlandzkiego.
Jeśli można wiedzieć, o jaką rzekomą ingenercję w sprawy wewnętrzne chodzi wobec Traktatu Vaarlandzkiego?